Syndrom książek podróżniczych
Dzień dobry wszystkim. Jako, że mijają wakacje temat książek podróżniczych jest bardzo adekwatny. Sama jestem w nich zakochana. To mój ulubiony typ literatury, od szczerze mówiąc nie tak dawna. Wcześniej uwielbiałam powieści dla nastolatek. Nie muszę rozwijać tego stwierdzenia, mówi samo za siebie. Wiedzcie tylko, że jestem w lepszym miejscu.
Każda książka się od siebie silnie różni nie tylko zakresem informacji, ale również charakterem pisma. Jest to normalne, jednak w tym rodzaju książek można porównać skrajne opinie ludzi na pierwszy rzut oka podobnych. Moja mama ma zresztą podobne zdanie na ten temat. Podróżnicy mają często bardzo wyraziste charaktery, ukształtowane nie tylko przez zgłębianie i zdobywanie wiedzy o innych kulturach, ale również przez skrajne doświadczenia . Jak zwykle nie wiem czy właściwie próbuję przekazać to co mam na myśli, bo nie mam pojęcia, jak to odbieracie. Jednak człowiek, który widział realia światów w np. Europie, a Afryce lub w Azji, a Ameryce Północnej ma najprawdopodobniej całkowicie inny światopogląd niż człowiek, który całe życie spędził siedząc w jednym miejscu, a największym wydarzeniem jest sąsiad wyrzucający plastik do kosza na szkło.
Kocham książki podróżnicze za ich prawdziwe oblicze. Opisywane w nich historie i przygody są autentyczne, dzięki czemu jeszcze bardziej niezwykłe. Nie są to książki fantasy, tylko oparte na faktach zwierzenia ludzi, którzy postanowili podzielić się swoimi doświadczeniami. Czytając takie rzeczy z komfortowej kanapy z deszczowej Polski, pozostawiają pewien niedosyt. Aż chce się wyruszyć w drogę.
(Tak pomijając temat, pogoda na wakacje nam nie dopisała, niestety.) (A tak na temat to nie jestem ślepą dziewczynką, która nie rozumie niebezpieczeństw i wad takich wypraw. Jestem świadoma. :) )
Niestety książki podróżnicze mają swoje wady, które są dosyć pospolite.
Po pierwsze, jak na zakres materiałów, widoków i zdarzeń, potrafią być bardzo monotonne. Przykładem jest książka braci Dawida Andresa i Huberta Kisińskiego, "Rowerem po Amazonce". Dla mnie książka po pewnym czasie stała się ciężarna. Brakowało jej ciekawego stylu pisma i opisu natury. Chociaż miłośniczką kolarstwa nie jestem, może dlatego.
Po drugie, książki które nie są zaopatrzone porządną szatą graficzną. Jak to ze swoich wojaży, mamy najczęściej ochotę zobaczyć na własne oczy opisywane tereny, przedmioty lub na przykład jedzenie. Nie jest to książka fantastyczna, gdzie wyobrażamy sobie rzeczywistość. Rozumiem chęć zachowania przez autora częściowej anonimowości, jednak nie potrzebujemy na zdjęciach jego wizerunku. Chcielibyśmy zobaczyć coś więcej!
Po trzecie, charakter autora. Tego (niestety) nie zmienimy. Ostatnio zdarzyło mi się przeczytać parę rozdziałów książki "Z chmur do Azji" Teresy Grzywocz, z zawodu stewardesy (nie wiem czy ta informacja jest istotna, ale tak napisali na okładce, więc rozgłaszam słowo). Której charakter, że tak powiem, nie przypadł mi do gustu. Mianowicie pani Teresa, jest osobą nazbyt biorącą wszystko do siebie, że tak to ujmę. Co z drugiej strony pokazuje, jacy ludzie są różni.
Na razie zgłębiam polskich autorów, ponieważ tych jest najwięcej na półkach w Empiku. Chociaż sam dział (jeżeli można tak nazwać, góra dwie półki) jest ukryty pomiędzy alejkami na tyłach sklepu. Ludzie coraz mniej sięgają po takiego rodzaju książki, pewnie z powodu łatwiejszego transportu i spopularyzowania kultury podróżowania, jako formy relaksu. Wcale mnie to nie martwi, wręcz na odwrót.
Jednak wszystkiego nie można dowiedzieć się na miejscu, a po szczegóły, które na pewno o wiele przybliżą tamtejszy świat, można sięgnąć do książki. Czuć wtedy ten entuzjazm, kiedy widzi się budowlę, którą wcześniej podziwiano w książce lub przewodniku.
W te wakacje jadę na wycieczkę objazdową, którą zaczynamy w Portugalii, a kończymy w Barcelonie. Uczyłam się, tego cholernego hiszpańskiego przez dwa lata i na reszcie będę miała szansę go wykorzystać. Strasznie, wręcz przerażająco się cieszę i nie mogę doczekać! Na początku mieliśmy plany zwiedzić Holandię, niestety plan nie wypalił. Ale Holandio, wiedz, że nie poddam się i na pewno kiedyś do ciebie zajrzę!
A jakie są wasze wakacyjne plany? Może postanowiliście zaczął od Polski? Niektórzy uważają, że na wakacje trzeba pojechać daleko od miejsca startu, ponieważ nie zalicza się za wakacyjną podróż zwiedzanie własnego kraju, co jest kompletną bzdurą.
Do zobaczenia, niedługo!
Przepraszam również za moją nieobecność, coś mi para opadła, ale wracam z powrotem.
Każda książka się od siebie silnie różni nie tylko zakresem informacji, ale również charakterem pisma. Jest to normalne, jednak w tym rodzaju książek można porównać skrajne opinie ludzi na pierwszy rzut oka podobnych. Moja mama ma zresztą podobne zdanie na ten temat. Podróżnicy mają często bardzo wyraziste charaktery, ukształtowane nie tylko przez zgłębianie i zdobywanie wiedzy o innych kulturach, ale również przez skrajne doświadczenia . Jak zwykle nie wiem czy właściwie próbuję przekazać to co mam na myśli, bo nie mam pojęcia, jak to odbieracie. Jednak człowiek, który widział realia światów w np. Europie, a Afryce lub w Azji, a Ameryce Północnej ma najprawdopodobniej całkowicie inny światopogląd niż człowiek, który całe życie spędził siedząc w jednym miejscu, a największym wydarzeniem jest sąsiad wyrzucający plastik do kosza na szkło.
Kocham książki podróżnicze za ich prawdziwe oblicze. Opisywane w nich historie i przygody są autentyczne, dzięki czemu jeszcze bardziej niezwykłe. Nie są to książki fantasy, tylko oparte na faktach zwierzenia ludzi, którzy postanowili podzielić się swoimi doświadczeniami. Czytając takie rzeczy z komfortowej kanapy z deszczowej Polski, pozostawiają pewien niedosyt. Aż chce się wyruszyć w drogę.
(Tak pomijając temat, pogoda na wakacje nam nie dopisała, niestety.) (A tak na temat to nie jestem ślepą dziewczynką, która nie rozumie niebezpieczeństw i wad takich wypraw. Jestem świadoma. :) )
Niestety książki podróżnicze mają swoje wady, które są dosyć pospolite.
Po pierwsze, jak na zakres materiałów, widoków i zdarzeń, potrafią być bardzo monotonne. Przykładem jest książka braci Dawida Andresa i Huberta Kisińskiego, "Rowerem po Amazonce". Dla mnie książka po pewnym czasie stała się ciężarna. Brakowało jej ciekawego stylu pisma i opisu natury. Chociaż miłośniczką kolarstwa nie jestem, może dlatego.
Po drugie, książki które nie są zaopatrzone porządną szatą graficzną. Jak to ze swoich wojaży, mamy najczęściej ochotę zobaczyć na własne oczy opisywane tereny, przedmioty lub na przykład jedzenie. Nie jest to książka fantastyczna, gdzie wyobrażamy sobie rzeczywistość. Rozumiem chęć zachowania przez autora częściowej anonimowości, jednak nie potrzebujemy na zdjęciach jego wizerunku. Chcielibyśmy zobaczyć coś więcej!
Po trzecie, charakter autora. Tego (niestety) nie zmienimy. Ostatnio zdarzyło mi się przeczytać parę rozdziałów książki "Z chmur do Azji" Teresy Grzywocz, z zawodu stewardesy (nie wiem czy ta informacja jest istotna, ale tak napisali na okładce, więc rozgłaszam słowo). Której charakter, że tak powiem, nie przypadł mi do gustu. Mianowicie pani Teresa, jest osobą nazbyt biorącą wszystko do siebie, że tak to ujmę. Co z drugiej strony pokazuje, jacy ludzie są różni.
Na razie zgłębiam polskich autorów, ponieważ tych jest najwięcej na półkach w Empiku. Chociaż sam dział (jeżeli można tak nazwać, góra dwie półki) jest ukryty pomiędzy alejkami na tyłach sklepu. Ludzie coraz mniej sięgają po takiego rodzaju książki, pewnie z powodu łatwiejszego transportu i spopularyzowania kultury podróżowania, jako formy relaksu. Wcale mnie to nie martwi, wręcz na odwrót.
Jednak wszystkiego nie można dowiedzieć się na miejscu, a po szczegóły, które na pewno o wiele przybliżą tamtejszy świat, można sięgnąć do książki. Czuć wtedy ten entuzjazm, kiedy widzi się budowlę, którą wcześniej podziwiano w książce lub przewodniku.
W te wakacje jadę na wycieczkę objazdową, którą zaczynamy w Portugalii, a kończymy w Barcelonie. Uczyłam się, tego cholernego hiszpańskiego przez dwa lata i na reszcie będę miała szansę go wykorzystać. Strasznie, wręcz przerażająco się cieszę i nie mogę doczekać! Na początku mieliśmy plany zwiedzić Holandię, niestety plan nie wypalił. Ale Holandio, wiedz, że nie poddam się i na pewno kiedyś do ciebie zajrzę!
A jakie są wasze wakacyjne plany? Może postanowiliście zaczął od Polski? Niektórzy uważają, że na wakacje trzeba pojechać daleko od miejsca startu, ponieważ nie zalicza się za wakacyjną podróż zwiedzanie własnego kraju, co jest kompletną bzdurą.
Do zobaczenia, niedługo!
Przepraszam również za moją nieobecność, coś mi para opadła, ale wracam z powrotem.

Komentarze
Prześlij komentarz