Złote krążki
Dzień dobry wszystkim!
Dzisiaj chciałam opowiedzieć o moich ulubionych albumach. Płyty CD? Nadal istnieją. Nadal mają własny stojak w empiku, do którego okazjonalnie podchodzę i szukam czegoś dla siebie. Nie jestem fanką spotify, bo reklam nie lubię, a nie wykosztuje się na premium, bo nie lubię nosić słuchawek (lol). Więc, jako malutki muzyczny tradycjonalista przeszłam od walkmana do radia (lolx2).
Kiedyś, musiałam zrobić projekt na dodatkowe punkty projekt na muzykę. Postanowiłam opisać swoje ulubione utwory. Stamtąd przyszedł pomysł.
1.Pierwsza płyta, o której opowiem nazywa się: "Mariachi: Viva Mexico", którą komponował Wojciech Cejrowski (wybierał utwory). Kupiłam ją, po jego stand-upie, który odbył się około dwa miesiące temu, w Gdańsku. Widziałam go na żywo! Mam nawet z nim zdjęcie! Ale o tym kiedy indziej.
Nie każdemu się spodoba. Wydaje mi się, że mniejszości z mniejszości, przypadnie do gustu. Na szczęście jestem tą osobą.
Jeżeli nie wiecie kim są mariachi, to wam pokrótce streszczę. Jest to rodzaj orkiestr popularnych w Meksyku.Grupy liczą od 3 do 12 członków i głównie grają meksykańską muzykę ludową. Typowy członek zespołu, kojarzy się ze starszym mężczyzną o korpulentnych meksykańskich kształtach, z sombrero na głowie i kolorowym tradycyjnym stroju. W rękach trzyma trąbkę, jest czerwony od dmuchania w nią i ma głos jak zawodzący łoś.
Właśnie to jest piękne, w tym rodzaju muzyki. Dzięki skrzypcom, różnym rodzajom gitar, mandolinom i trąbkom, akompaniament, jest żywy i podnosi morale. Zaś solista swoim głosem nadaje kontrastu, wydaje się, że on nie zna reguł, a jeżeli jakieś istnieją, on nie zamierza im podlegać. Wydaje mi się to odwrotnością popu i jeśli ktoś z was czeka na odmianę zachęcam sobie wyyoutubować.
Jedna fraza, którą podsumowałabym album:
podnoszący na duchu
2. "Siesta 7: Muzyka Świata"
Następna płyta zahaczająca o tradycjonalną muzykę hiszpańską, ale głównie skupiającą się na innych zakątkach świata. Utwory są pomieszane. raz wydaje ci się, jakbyś przebywał w kawiarni, słuchając występu lokalnego artysty, a przy następnym kawałku, chcesz pograć na bębenku z osobami z drugiego końca świata, przy ognisku i plemiennych tańcach. Nie martw cię się, nie ma żadnych szatańskich sztuczek, tylko bardzo dobrze skomponowana płyta, której chce się słuchać na okrągło.
Lista utworów zawiera również polsko-hiszpański duet Anny Marii Jopek i Makoto Ozono "Biel", który przez długi czas był ustawiony na repeat.
Ostatnio tańczyłam do tego albumu z moim dwuletnim siostrzeńcem. On słucha jedynie "Piosenki dla Przedszkolaków" i właśnie "Siesty 7", chłopak ma wybujały gust. Ale tańczy najlepiej.
Jedna fraza, którą podsumowałabym album:
Podróże, bez ruszania pupy z siedzenia.
Siesta jest łatwo dostępna w sklepach Empik, na przecenie. Jest kilkanaście części (wydaje mi się) tej serii, więc hop, jeżeli jesteście zainteresowani. Za to Mariachii, możecie zakupić tu pamparampam.
___________________
Mam nadzieje, że podobał się wam dzisiejszy post. Za tydzień wracam z kolejnym (albo nie, you never know, drodzy państwo). Do zobaczenia!
Dzisiaj chciałam opowiedzieć o moich ulubionych albumach. Płyty CD? Nadal istnieją. Nadal mają własny stojak w empiku, do którego okazjonalnie podchodzę i szukam czegoś dla siebie. Nie jestem fanką spotify, bo reklam nie lubię, a nie wykosztuje się na premium, bo nie lubię nosić słuchawek (lol). Więc, jako malutki muzyczny tradycjonalista przeszłam od walkmana do radia (lolx2).
Kiedyś, musiałam zrobić projekt na dodatkowe punkty projekt na muzykę. Postanowiłam opisać swoje ulubione utwory. Stamtąd przyszedł pomysł.
1.Pierwsza płyta, o której opowiem nazywa się: "Mariachi: Viva Mexico", którą komponował Wojciech Cejrowski (wybierał utwory). Kupiłam ją, po jego stand-upie, który odbył się około dwa miesiące temu, w Gdańsku. Widziałam go na żywo! Mam nawet z nim zdjęcie! Ale o tym kiedy indziej.
Nie każdemu się spodoba. Wydaje mi się, że mniejszości z mniejszości, przypadnie do gustu. Na szczęście jestem tą osobą.
Jeżeli nie wiecie kim są mariachi, to wam pokrótce streszczę. Jest to rodzaj orkiestr popularnych w Meksyku.Grupy liczą od 3 do 12 członków i głównie grają meksykańską muzykę ludową. Typowy członek zespołu, kojarzy się ze starszym mężczyzną o korpulentnych meksykańskich kształtach, z sombrero na głowie i kolorowym tradycyjnym stroju. W rękach trzyma trąbkę, jest czerwony od dmuchania w nią i ma głos jak zawodzący łoś.
Właśnie to jest piękne, w tym rodzaju muzyki. Dzięki skrzypcom, różnym rodzajom gitar, mandolinom i trąbkom, akompaniament, jest żywy i podnosi morale. Zaś solista swoim głosem nadaje kontrastu, wydaje się, że on nie zna reguł, a jeżeli jakieś istnieją, on nie zamierza im podlegać. Wydaje mi się to odwrotnością popu i jeśli ktoś z was czeka na odmianę zachęcam sobie wyyoutubować.
Jedna fraza, którą podsumowałabym album:
podnoszący na duchu
2. "Siesta 7: Muzyka Świata"
Następna płyta zahaczająca o tradycjonalną muzykę hiszpańską, ale głównie skupiającą się na innych zakątkach świata. Utwory są pomieszane. raz wydaje ci się, jakbyś przebywał w kawiarni, słuchając występu lokalnego artysty, a przy następnym kawałku, chcesz pograć na bębenku z osobami z drugiego końca świata, przy ognisku i plemiennych tańcach. Nie martw cię się, nie ma żadnych szatańskich sztuczek, tylko bardzo dobrze skomponowana płyta, której chce się słuchać na okrągło.
Lista utworów zawiera również polsko-hiszpański duet Anny Marii Jopek i Makoto Ozono "Biel", który przez długi czas był ustawiony na repeat.
Ostatnio tańczyłam do tego albumu z moim dwuletnim siostrzeńcem. On słucha jedynie "Piosenki dla Przedszkolaków" i właśnie "Siesty 7", chłopak ma wybujały gust. Ale tańczy najlepiej.
Podróże, bez ruszania pupy z siedzenia.
Siesta jest łatwo dostępna w sklepach Empik, na przecenie. Jest kilkanaście części (wydaje mi się) tej serii, więc hop, jeżeli jesteście zainteresowani. Za to Mariachii, możecie zakupić tu pamparampam.
___________________
Mam nadzieje, że podobał się wam dzisiejszy post. Za tydzień wracam z kolejnym (albo nie, you never know, drodzy państwo). Do zobaczenia!


Przyznam, że te płyty raczej mnie nie specjalnie przekonują, mało muzyki w sumie słucham, ale jeśli już czegoś słucham, to bardzo lubię puścić sobie Accantusa. :D
OdpowiedzUsuńPowiem ci, że puścić sobie Accantusa i co jakiś czas poskrzeczeć do ich piosenek, lubię również :)))))))))
Usuń