Posty

Językowe supły

Obraz
    Nie wierzcie we wszystko co mówię! Nie jestem specjalistką, tylko gimnazjalistką, więc brakuje mi jeszcze połowy tytułu. Opisuje tutaj moje sposoby na naukę języków, motywacje do nauki i chęć do nauki, chociaż do tego ostatniego trzeba mieć nastawienie.     Myślę, że nauka języków to niezły workout. Czasami może przypominać zakochanie. Są wzloty i upadki, gorzkie żale i gorące uczucie (lol co). W każdym razie czasami potrafię spocić się bardziej po pół godzinie słuchania, co mówi dziewczyna po hiszpańsku w filmiku, niż po półgodziny biegania.     Motywacja to pojęcie względne. Mnie motywują osoby, które same nauczyły się języka. Lubię ich słuchać. Pewnym przykładem są DamonandJo , którzy zainspirowali mnie do napisania tego postu. Czasami (w moim wypadku całkiem często) nie będzie się chciało przysiąść i chociaż na chwilę zerknąć do zeszytu językowego, ale trzeba się uprzeć, bo następnego dnia będziecie żałować swojego wczorajszego l...

Jestem diplodokiem 2

Obraz
Chciałam napisać ten post już od dłuższego czasu. Ta tajemnicza nazwa skrywa pod sobą dosyć banalną prawdę. Jestem wegetarianką. „Jestem diplodokiem”, to hasło pojawiło się na moim poprzednim blogu, którego dezaktywowałam, ale dlatego że był to ulubiony post mojej przyjaciółki postanowiłam zrobić recap. Szczerze mówiąc to powrót do tamtego bloga był dziwny. Czytanie tamtego postu jeszcze bardziej. Napisałam go dwa lata temu i muszę przyznać, że sporo się od tamtego czasu zmieniłam. W każdym razie w poprzednim poście nie było za wiele powiedziane. Głównie jakaś łzawa historyjka o tym jak to oglądałam film na biologii, gdzie wąż zjadał mysz, albo coś innego ją zjadało i doznałam szoku. Nabrałam szacunku do zwierząt i zapragnęłam być wegetarianką. Szczerze mówiąc, nie pamiętam tej historii. Chociaż, przypomniał mi się moment, kiedy jadłam kurczaka na obiad, mama się krzątała po kuchni, a ja w przypływie impulsu powiedziałam: „Mogę zostać wegetarianką?”, moja mama na to: „Eee...

Jogaste

Obraz
Joga. Myślę, że w połączeniu z wegetarianizmem mogę być uważana za stereotyp uduchowionej mamy Warzywo, która swoim dzieciom do szkoły daje pora, „do pochrupania”. Na szczęście nią nie jestem, a do dzieci mi daleko.  Od mniej więcej dwóch miesięcy chodzę na jogę i ją uwielbiam! Czuję się po niej świetnie. Jakbym godzinę unosiła się na wodzie, a moje kości zamieniły się w 40% w wodę, co brzmi przerażająco, ale wyobraźcie sobie, jak fajnie się po czymś takim czujesz. Poznajesz granice swojego ciała, ale zarazem jego możliwości, o których wcześniej nawet bym go nie podejrzewała. Wykonywanie wszystkich aszasanów i maszakisanów, oraz szaszaszaszasanów, sprawia mi strasznie dużo frajdy! Wiedza o jodze jest ograniczona, z punktu widzenia osoby nie uczęszczającej na nią i mające o niej minimum wiedzy. Namaste , maty, wypinanie się i te sprawy. Ewentualnie Azja. Najczęstsze skojarzenia. Niektórzy się jej boją. Rozwieję wasze wątpliwości. Po pierwsze, te wszystkie wygib...

Atencion

Cześć wszystkim, Post pojawi się gdzieś w tym tygodniu. Nie wstawiałam nic przez dwa tygodnie to postanowiłam, że dam małe info, żeby się usprawiedliwić i nie czuć potrzeby wyrwania sobie włosów z głowy, bo lubię moje włosy :)

Szkoła jest fajna?

Obraz
Będzie personalnie, więc zapnijcie pasy lub wyklikujcie stąd (choć bardzo szanuje, jeśli zostaniecie). Wydaje mi się, że jestem zniewagą dla rodu dzieci, ale muszę to powiedzieć. Ostatnie wakacje były do dupy. Trochę z przesadyzmem, ale cóż. Zdarzyło się parę super fajnych spraw. Pojechałam do Hiszpanii, na obóz, z mamą na trzy dni do Wrocławia… To były najlepsze chwile, których nie zapomnę, ale pomiędzy wyjazdami było naprawdę dupowato. Będąc osobą w 65% ekstrawertyczną potrzebuję ludzi, do funkcjonowania (zresztą jak osoby introwertyczne, u know what I mean). W wakacje, byłam po prostu cholernie samotna. Leżałam sobie na dywanie, patrząc na zegar, oglądając, jak wskazówki mozolnie posuwają się do przodu i czekając na początek szkoły. Najlepsze w tym jest to, że mam przyjaciół, z którymi się zresztą spotykałam prawie codziennie, ale to mi w jakiś sposób nie wystarczało. Mam nadzieję, że nie brzmi to, jakbym nie doceniała czasu, który mi poświęcili. Bo święce go nad świętoś...

Złote krążki

Obraz
Dzień dobry wszystkim! Dzisiaj chciałam opowiedzieć o moich ulubionych albumach. Płyty CD? Nadal istnieją. Nadal mają własny stojak w empiku, do którego okazjonalnie podchodzę i szukam czegoś dla siebie. Nie jestem fanką spotify, bo reklam nie lubię, a nie wykosztuje się na premium, bo nie lubię nosić słuchawek (lol). Więc, jako malutki muzyczny tradycjonalista przeszłam od walkmana do radia (lolx2). Kiedyś, musiałam zrobić projekt na dodatkowe punkty projekt na muzykę. Postanowiłam opisać swoje  ulubione utwory. Stamtąd przyszedł pomysł. 1.Pierwsza płyta, o której opowiem nazywa się: "Mariachi: Viva Mexico" , którą komponował Wojciech Cejrowski (wybierał utwory). Kupiłam ją, po jego stand-upie, który odbył się około dwa miesiące temu, w Gdańsku. Widziałam go na żywo! Mam nawet z nim zdjęcie! Ale o tym kiedy indziej. Nie każdemu się spodoba. Wydaje mi się, że mniejszości z mniejszości, przypadnie do gustu. Na szczęście jestem tą osobą. Jeżeli nie wiecie kim są maria...

Enhorabuena (tymczasowe ulubione hiszpańskie słowo)

Obraz
Dzień dobry wszystkim! Mam nadzieje, że dobrze mijają wam pierwsze tegoroczne jesienne dni. Posty się rozklekotały, nic dobrego nie chciało ze mnie wyjść. Nie miałam tematów, które według mnie nadawałyby się do wstawienia. Chciałabym wrócić do bloga, bo jest nowiutki, świeżutki, jego wystrój bardzo mi się podoba i głownie przez to nie chce go porzucać :') Przez te trzy miesiące (trzy z hakiem, żeby nie było) sporo się zmieniło, sporo się poukładało, mam trochę tematów i postanowiłam wrócić ze zdwojoną siłą.                                                                                 ...